wtorek, 10 stycznia 2017

Strona 5

- Ok, to ja idę dalej - I odchodzi, pociągam spory łyk z mojego kubeczka i próbuję wychwycić z tłumu Arianę, ale naglę robi mi się trochę słabo i siadam na podłodze. Widzę jakieś cienie zbliżające się do mnie nie mam orientacji w ogólę. Czuję się oszołomiona i nie wiem gdzie jestem. Po chwili oni biorą mnie i ciągną po schodach, próbuję się wyrywać, ale mnie mam siły. Wciągają mnie do jakiegoś pokoju i rzucają na łóżko.
- Gdzie ja jestem? Kim wy jesteście? - Pytam, w głowie mi szumi, że ledwo widzę.
- Och, skarbie nie potrzebne Ci to do wiadomości - Nie poznaję tego głosu, jest ich chyba trzech a jeden z nich zdejmuje spodnie i podchodzi do mnie. Czuję jak wędruje swoimi łapskami pod moją spódniczkę, szarpię się, ale to nic nie daje nie mam siły, zaczynam łkać.
- Zostaw mnie! Słyszysz! Zostaw! - Krzyczę resztkami sił, łzy nadak ciekną mi po twarzy. Zdejmuje mi bluzkę i zaczyna dotykac , jego wielkie i twarde dłonie są wszędzie, a ja nadal płaczę i proszę aby przestał. Nagle drzwi otwierają się z wielkim impetem i wchodzi jakiś chłopak,ale nie mogę się skupić i nie wiem kto to.  Ich nie ma już w pokoju, a on idzie w moim kierunku.
- Proszę, nie krzywdź mnie. - Mówię po cichu i zaczynam jeszcze bardziej płakać.
- Nie mam takiego zamiaru, zabieram Cię do domu. - Podchodzi, zakłada mi bluzkę i daje mi chyba swoją kurtkę. Tak ładnie pachnie i jest taki miły.
- Dasz radę wstać? - Pyta cichym spokojnym głosemm, mogłabym go wiecznie słuachać.
- Tak. - Gdy wstaję kręci mi się w głowie i już mam upaść gdy nagle silne męskie ramiona mnie łapią.Och, tak ładnie pachnie.
-Jednak nie -  Nie czuję gruntu pod nogami. Niesie mnie po schodach, a później tylko ciemność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz