- Hej – mówię, najmilej jak tylko potrafię
- Hej – odpowiada widać, że jest trochę zestresowany i zawstydzony, przerywam milczenie
- Co Cię do mnie sprowadza? - Pytam z uśmiechem
- Em...wiem, że może przeszkadzam,ale nie wzięłaś tego. - podaje mi zeszyt od chemii, jego uśmiech roztapia moje serce.
- Ach, o matko. Dziękuję bardzo – Biorę od niego zeszyt i nasze palce chwilowo się stykają,aż przechodzi mnie prąd. Wpadam na pomysł.
-Może wejdziesz? Właśnie trafiłeś na obiad – uśmiecham się
- Nie, raczej nie. Nie chcę Przeszkadzać Tobie i twoim rodzicom – Mówi skruszony
- Co Ty, jestem sama. Mój tata pracuje do późna, a moja mama….wejdziesz? - Nie chcę rozmawiać o mojej mamie z ledwo poznanym (uroczym) chłopakiem.
Zamknęłam za nim drzwi i zaprowadziłam go do salonu.
- Może zjesz ze mną? Nie umiem za bardzo gotować, ale myślę, że nie jest najgorzej. - uśmiechnął się.
- Jasne, dzięki. - Usiadł na kanapie a ja poszłam do kuchni nałożyć mu jajecznicy, byłam tak podekscytowana,że łyżka wypadła mi z ręki robiąc duży hałas.
- Wszystko w porządku
- Jasne. - Szybko ją podnoszę, myję pod kranem. Biorę talerz z jedzeniem i idę do salonu.
- Dziękuję, pachnie bardzo ładnie – O jejciu, ten jego uśmiech.
Podczas posiłku każde z nas milczy, nie jest to cisza krępująca.
Po zjedzeniu wszystkiego sprzątam i zanoszę talerze z powrotem do kuchni żeby je umyć. Po chwili Jonathan dołącza do mnie.
- Nie musisz mi pomagać. - Mówię uprzejmie
- Wiem,ale chcę Ci pomóc. - Och, to bardzo miłe z jego strony.
Nasze dłonie na sekundę się stykają, przechodzi mnie prąd (znowu) podnoszę wzrok patrzy na mnie tymi swoimi oczami, spuszczam wzrok jak zawsze gdy jestem zażenowana.
- Dlaczego to robisz? - Zadaje mi pytanie a ja nie wiem o co mu może chodzić.
- Ale co robię? - Może głupie pytanie, ale ja serio nie wiem o co mu chodzi.
- Kiedy nasze oczy się spotykają Ty od razu spuszczasz wzrok, i ja nie wiem dlaczego. - To wyznanie mnie zaskakuje.
- Ponieważ czuję się onieśmielona. - O matko, nie wierzę, że to powiedziałam, teraz to kompletnego buraka spaliłam
- Mną? Dlaczego? - Bez przerwy pytania. Tak, Tobą! Krzyczy moja podświadomość.
- Tak, Tobą. Ponieważ jesteś taki skryty i idealny. Chyba nie zauważyłeś, że połowa szkoły na Ciebie leci. - Wyznaję na jednym tchu,ciężko było, ale dałam radę.
- Nie jestem idealny, uwierz mi. - Jego twarz pochmurnieje. Coś Ty zrobiła, głupia!
- Nie wierzę, nie wierzę, że taka osoba nie jest idealna. Zresztą, każdy ma jakieś sekrety. Inaczej życie byłoby nudne, nieprawdaż? Masz branie jak nikt inny, wszyscy Cię lubią, chodź z nimi nie rozmawiasz. Mnie mają za szarą myszkę i zwykłego kujona i właściwie nikt mnie nie lubi. - Śmieję się – Jesteśmy kompletnym przeciwieństwem.
- Nie jesteś szarą myszką, jesteś o wiele ładniejsze niż te, które nakładają na twarz 10 kg makijażu i mądrzejsza. Ja Cię lubię, to już coś. Nie możesz powiedzieć, że nikt Cie nie lubi – Gdy kończy spoglądam na niego, czy on właśnie powiedział, że mnie lubi?
Uśmiecham się do niego a on do mnie. Ten dzień jednak nie jest taki zły jaki mógłby się wydawać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz