Po wyjściu Jonathana, patrzę na zegarek.
- O cholera! - Jest już 18:30 a ja muszę się jeszcze wyszykować. Idę na górę, wybieram czarną bluzkę w białe kropki, czarną spódnicę i czarne rajstopy, i oczywiście trampki. Idę do lusterka, rozpuszczam włosy i je rozczesuje poczym ponownie związuję. Efekt zadowalający.Muszę zadzwonić do taty o trochę pieniędzy, nie często proszę o pieniądze,ale za każdym razem jest mi głupio. Jednak biorę telefon.
- Halo
- Cześć tato, mógłbyś mi dać trochę pieniędzy? - Pytam pokornie
- Jasne, co tylko chcesz. Są w salonie w dolnej szufladzie.
- Dziękuję.- Rozłączam się
Idę do salonu i wyjmuję pieniądze . Biorę kilka banknotów, tyle mi wystarczy. Po chwili rozlega się dzwonek do drzwi, idę otworzyć. Na progu stoi Ariana ubrana w niebieską bluzkę i różową spódnice i oczywiście szpilki, rzuca mi się na szyję i mocno przytula, odwzajemniam uścisk.
- To co, gotowa? - Pyta, bierze mnie pod rękę i idziemy. Zapadł już zmrok, żałuję,że nie wzięłam nic z długim, ale cóż, jakoś wytrzymam.Idziemy przez chodnik, ludzię zerkają na nas dziwnie się tym czuję, ale Ariana jest w swoim świecie, zawsze lubiła być w centrum uwagi.
- A tak w ogóle to gdzie idziemy? - zagadniam ją wesoło, spogląda na mnie tajemniczym wzrokiem i się uśmiecha.
- Na imprezę mam tu kilku znajomych no i tak jakoś wyszło, że zostałyśmy zaproszone. - Patrzę na nią osłupiała.
- Ale ja nie chodzę na imprezy - Dziwne, no nie? Jestem nastolatką a w życiu nie byłam na żadnej imprezie. - No to zaczniesz - Mówi i na tym kończy się nasza rozmowa. Po drodze mijamy masę pijanych ludzi lub rzygających pod drzewem, fuj!
- No chodź - pospiesza mnie Ariana.Wchodzimy do czyjegoś domu, w którym odbywa się impreza. Jest tu naprawdę głośno
- Chodź po coś do picia - przepychamy się pomiędzy ludźmi, nagle czuję jak ktoś łapie mnie za pośladki. Odwracam się i daję w twarz totalnie zalanemu kolesiowi. Ariana podaje mi poncz, jest całkiem dobry.
- Poczekaj tutaj, a ja idę się rozejrzeć za Percym. - Oddala się, a ja stoję jak głupia pod ścianą jednak po chwili dołącza do mnie jakiś chłopak, jest niczego sobie.
- Jak się bawisz? - Pyta na pozór grzecznie.
- To nie moje klimaty - Przekrzykuję muzykę
- Jesteś całkiem ładna, może zatańczysz ze mną? - Jest naprawdę pewny siebie
- Nie tańczę,ale dzięki za komplement - Uśmiecham się
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz